Reggio di Calabria

Kalabria, odległy zakątek na końcu Włoch, to jeden z najbiedniejszych i najsłabiej poznanych rejonów tego kraju. Posiada niezły potencjał turystyczny ale przyciąga niewielu turystów, ma ładne widoki ale za to fatalną infrastrukturę, leży obok wypromowanej Sycylii ale jakby w innym czasie.

Choć stolicą tego pociągającego i zarazem pełnego pułapek regionu jest Catanzaro, to jej sercem jest dźwięcznie brzmiące Reggio di Calabria. Rządzi nim Ndrangheta, bardziej bezwzględna i tajemnicza niż sycylijska Cosa Nostra i neapolitańska Camorra. W ostatnich latach, błyskawicznie stała się najpotężniejszą mafią we Włoszech, zapuszczając swoje macki daleko poza Kalabrię. Ogromne dochody z przemytu, nielegalnych interesów i haraczy lokuje w legalne przedsięwzięcia, stając się niemal jedynym pracodawcom w regionie. Silniej niż konkurencja oparta na więzach rodowych, jest zdecentralizowana i targana wewnętrznymi wojnami klanów, ale ma coś w rodzaju organicznej inteligencji i niezwykłej żywotności. Jednocześnie jest rdzą, który przeżarła miejscową gospodarkę, będąc współodpowiedzialna za kryzys południa.

Kryzys widać przez szyby pociągu oddalającego się od Neapolu. Kolejne miasta na trasie kolei wyglądają jak na wpół opuszczone, betonowe slumsy pomiędzy górami a morzem. Kilka miejsc wyróżnia się ładnymi widokami, plażami, historyczną zabudową i dziką przyrodą. W końcu pociąg dociera do Reggio di Calabria z robiącym wrażeniem deptakiem Lungomare Falconata. Historia miasta sięga 8 wieku p.n.e ale trzęsienia ziemi dawno zburzyły ślady jego świetności. Poza centrum, Reggio to chaotyczny, brudny labirynt betonowych domów i pordzewiałych przybudówek, porzuconych budynków i znikających chodników. Tajemnicze miasto wydaje się rządzić dziwnymi prawami. Czasami ożywa ale zwykle jest jakby opuszczone, prawie pozbawione sklepów i rozkładów jazdy. Dla przyjezdnych wydaje się bezpieczne, normalni mieszkańcy żyją tu normalnym życiem ale w jakby nie-europejskiej scenerii.

Kalabria zwykle zasługuje na krótką wzmiankę na końcu przewodnika po Włoszech jakby wydawca słusznie zakładał, że prawie nikt tam nie pojedzie. Jednocześnie wzbudza szacunek niedostępnością i rzadką autentycznością, niezabieganiem o rozgłos i względy turysty, pozostając nadal białą plamą na tle wyeksploatowanego basenu Morza Śródziemnego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s