Peryferie i epoka ponowoczesna

 

Poza strukturą miasta istnieją bezzasadne zakamarki, łączniki lub po prostu nadmiar przestrzeni wyrzucony poza nawias. Nie ma tam perspektywy, przestrzeń trwa w bezruchu, niewidziana przez nikogo. Jest to rozrzedzona przestrzeń pozbawiona przynależności. Wieczorem można się tu zgubić, wpaść w przestrzenną pętlę i błądzić pomiędzy identycznymi blokami, cofając się ciągle do tego samego fragmentu. Betonowe pustynie to miejsca dziwne. Dekonstruują tekst jakim jest miasto, tło czynią najważniejszym, osoby stojące na balkonie, zdają się nie skupiać na niczym konkretnym, jakby patrzyły w pustkę. Pustka dzięki swojej nieopisywalności ma aspekt nadnaturalny, istnieje i zarazem jej nie ma, jest nieskończona, nic jej nie ogranicza. Jest jak antymateria, nie widzimy jej, jest zepchnięta  gdzieś do podświadomości, do instynktu, który każe od niej uciekać.

Czasami na obrzeżu lokują się dzikie wysypiska. Zwykle leżą tam całkiem współczesne, błahe przedmioty – wyszczerbione wentylatory, obudowy telewizorów, kanciasty sznyt przebrzmiałych marek takich jak Hitachi, Blaupunkt, Telefunken czy Sharp, klawiatury, zderzaki, dekle, konserwy, zdekompletowane zabawki. Dziwnie często trafiają się biurowe fotele na kółkach. Sporo tu też pozostałości po kulcie Ikei. Tutaj kończą meble z afrykańskiego wenge w tak zwanym stylu dyrektorskim, pawlacze i boazerie, dywany, makaty, koślawe produkty epoki niedoboru, wszystkie rzeczy z ponurego wymiaru, które zaciemniały i tak ciasne mieszkania. Może się wydawać, że to pozostałości po jakimś ludzie zbieraczy.

W krzakach leżą też większe rzeczy, na przykład nadtopione, jugosłowiańskie kioski modułowe typu K67, o ciekawym futurystycznym kształcie. Gdzieś pod ścianą albo w chaszczach jak symbol wędrownej natury człowieka, stoi pożółkła przyczepa kempingowa Niewiadów z zasłonkami w oknach. Można wyobrazić sobie, że to pozostałości jakiejś ekologicznej katastrofy.

Wysypiska, opuszczone domy i nie-miejsca na poboczach są zaśmiecone resztkami po poprzednich etapach modernizacji. Te widma minionej epoki stały się niespodziewanie, w dobie postmodernizmu, niezwykle ważne. Według twórców postmodernistycznych, ludzie czekali na przyszłość jak na zbawienie, wypełnieni nadzieją bogacenia się, jakby miał nastać jakiś rajski czas nowoczesności. Gdy cywilizacja minęła ten punkt, widmo szczęśliwego trwania znalazło się za nami. Nowoczesność stała się retro. Na peryferiach kultury pojawiła się i rozpowszechniła moda na kolekcjonowanie utopijnych widm, digitalizowanie wspomnień, odtwarzanie marzeń i wyobrażeń o szczęśliwej przyszłości. W wyczerpanej kulturze, dominuje powielanie, remix, sequel, estetyka szumu i zniekształcenia, stylizacja na lata 80 i 90. Przeszłość jak na złość nie chce odejść a przyszłość nie chce nadejść. Według postmodernizmu, zamiast linii biegnącej w przód doświadczamy „płynnej, falującej struktury rzeczywistości.”. Tam, w jakimś zaniechanym czasie, utknął świat wyidealizowanego jutra.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s