Smog art

Ulice barwy sepii, ludzie oślepieni blaskiem słońca przedzierający się przez zamglony od smogu horyzont, bilboardy reklamujące tropikalne raje rozświetlające smog na zielono, fioletowe burze wokół neonów, granatowy cień kładący się nad nowoczesnym miastem. Smog nie ma jednej barwy, faktury i zapachu. Potrafi lekko trącić wędzonym dymem kominów lub piec w oczach i gryźć w płucach stężonym oparem. Toksyczna mgła jest piątą, widmową porą roku, nawiedzającą nienaturalnie gorące jesienie, pozbawione śniegu zimy i długie, zmutowane przedwiośnie. Smog zakwita wśród betonu, grzeje się nad ulicą, wżera się w pory ścian i skóry, stając się naszą polską specjalnością. Smog nad kartofliskami, opary smogu jak mgiełka broni chemicznej wyścieła doliny, dymy, popioły, dziwne kolory nad linią miasta, okna zamykane w pośpiechu gdy gryzący dym z czeluści pieców i rur wydechowych dostanie się do środka. Stężenie zawiesiny w powietrzu jest takim samym wskaźnikiem pogodowym jak temperatura i opady. Podaje się go w radiu jak kiedyś stan wody Wisły i Warty.

Smog, maź, czarna esencja, mazut, łyk diesla, haust spalonej ropy i gumy, węgiel, opar znad błotnistej ojczyzny kopalń, hałd, betonowych bloków. Smog stał się stałym, wizualnym elementem krajobrazu, czuwa nad miastem, dziwnie osobowy, niosący znamiona katastrofy. Po „czystej” erze lęku przed opadem radioaktywnym, nadszedł czas pachnący podkładem kolejowym, naftą i XIX wieczną fabryką. Zamiast eterycznych wieżowców i miast ogrodów, cywilizację wchłania szarobura chmura spalin. Wielopierścieniowe węglowodory zmieniają dzień w bagnistą noc.

F0008-UF-ML000-600-november-1922-fog-at-ludgate-circus-london-picture-id3142185

Wiele poświęcono naukowemu opisowi smogu, sposobom w jaki powinno się z nim walczyć, smogowi jako elementowi rywalizacji politycznej itd.. Wspomnę więc o smogu jako materii poddanej działaniom artystycznym, zwykle w celach zwrócenia uwagi na katastrofę ekologiczną. Smog jest znany od stosunkowo dawna, wzbogaca wyobrażenie o wysoce uprzemysłowionych krajach z czasów rewolucji przemysłowej. Faktycznie przyjrzyjmy się obrazowi Clauda Moneta przedstawiającemu Londyn dokładnie na przełomie XIX i XX wieku. To co można wziąć za mglisty poranek nad Tamizą, jest w istocie trującym oparem podgrzanym przez wschodzące słońce. Malarz uwielbiał tę aurę. „Kiedy wstałem, byłem przerażony ujrzawszy, że nie ma mgły, ani śladu. Byłem w rozpaczy (…). Lecz wtem, stopniowo, zaczęto rozpalać paleniska, i dym i mgła wróciły.”

„Czarna mgła” lub „zabijająca mgła” pojawiała się w literaturze już w połowie XIX wieku, choćby u Dickensa. Powietrze przesiąknięte siarką znane było zresztą dużo wcześniej, już od XIII wieku. Londyn, stara stolica smogu, zmagał się poważnie z lotnymi truciznami od połowy XVI wieku. Najczarniejszą godzinę przeżyło to miasto w 1952 roku kiedy nawiedził je Wielki Londyński Smog. W kinie smog pojawia się często u Hitchcocka. Jest obecny na wielu fotografiach.

 

Polska sztuka przoduje w obróbce smogu, szczególnie Kraków. W literaturze mamy eksperymentalna książkę „Sezon grzewczy” Korporacji Ha!Art. Obejmują ona np.  ankiety zapisy sesji obserwowania smogu (tzw. smogwatching), smogowe śledztwo przeprowadzone w mediach społecznościowych i transkrypcje pogody. Druga książka tego samego wydawnictwa to „Przyducha” Macieja Piotra Prusa, dziejąca się w dystopijnym, zatrutym środowisku rozsiewającym duszny, kafkowski klimat miejskiego zniewolenia. Może być ciekawe, warto kiedyś przeczytać.

Czarną meterię pyłów PM10/PM2,5 oglądają nie tylko pisarze. W Krakowie otwarto niedawno wystawę „Pejzaż smogowy.” Zaproszono artystów z Polski i zagranicy. „Wystawa zaprezentuje prace malarskie, graficzne i wideo, które odnoszą się do środowiska naturalnego – poprzez jego apoteozę lub krytykę degradacji – oraz kondycji życia w przestrzeni zurbanizowanej.”

Smog inspiruje różne, czasami dość dziwne pomysły. Jeden performer przemierzał na przykład Pekin przez 100 dni w towarzystwie odkurzacza przemysłowego. W ten sposób zebrał około 100 gramów pyłu, który następnie dodał do odpowiedniej mikstury i wypalił cegłę.

Holenderski artysta Daan Roosegaarde stworzył coś bardziej użytecznego. „Smog Free Project” to wieża oczyszczająca powietrze, którą wybudował wraz z zespołem w Rotterdamie za pieniądze zebrane na kickstarterze. Siedmiometrowa wieża oczyszcza około 30 000 metrów sześciennych powietrza za pomocą technologii jonowej, a w dodatku pełni rolę rzeźby. Wyłapywany przez wieżę węgiel, artysta zmienia w biżuterię. Kupując ją można przekazać 1000 metrów sześciennych czystego powietrza dla mieszkańców miast, w których zlokalizowane są wieże.

W zbiorze opowiadań „Lepsze jutro było wczoraj” zawarłem opowiadanie „Smog.” Tekst ten dotyka raczej problemu medialnej manipulacji, a nie samej ekologii. Centralną postacią jest Lemmy Caution, niedoszły medialny bonzo, dziennikarz o gwiazdorskich aspiracjach. W Los Angeles rywalizuje ze sobą rząd, wspierany przez technokratyczną korporację Schwitters oraz zwiazana z aktywistami opozycja. Główną linię podziału wyznacza rządowy projekt wielkich Exhaustorów, dmuchaw mających rozwiać duszący miasto smog.

Więcej o zanieczyszczonych miastach pisałem tutaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Smog z mojego balkonu w zimowy poranek. Wysokie stężenie, powietrze aż mroczy.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wieczorny smog z balkonu. Godzina 16:30, smog przykrywa panoramę miasta.

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s