Estetyka Cyberpunk

„Niebo nad portem miało kolor telewizji nastawionej na martwy kanał.” – tak zaczyna się „Neuromancer” najsłynniejsza powieść gatunku cyberpunk. Kanoniczna trylogia którą otwiera, porusza określone tematy ale i świadomie posługuję się wybraną stylistyką, balansującą na granicy kiczu i odkrywczości, tandety i zaawansowanej technologii, banalności i rozmachu. Nowatorski ale i hermetyczny prąd w dziedzinie sience-fiction nie wydał może zbyt wiele dzieł ale jak mało który – przewidział a może nawet i wpłynął na przyszłość, także jeśli chodzi o jej wygląd. W archaicznej dobie digitalowej, gdy na rynku było Atari Commodore, mgliste wizje Internetu, wirtualnej rzeczywistości, sztucznej inteligencji, interfejsu człowiek-maszyna, mogły brzmieć tylko jak technologiczna osobliwość. To dlatego gatunek choć wyeksploatowany, nadal się nie zdezawuował, bo okazało się, że kiedyś pokazał rzeczy, które są lub wkrótce będą codziennością. Stąd słowa Williama Gibsona – „przyszłość już tu jest…”.

Chodzi jednak tutaj nie o temat ale o formę. Będąc po części czarnym kryminałem przeniesionym w przyszłość, cyberpunk obserwuje cybernetyczną cywilizację z perspektywy jej wysypisk, podziemi i zaułków, poświęcając wiele uwagi banalnym przedmiotom, elektronicznym rupieciom i bibelotom dystopijnej przyszłości. W książkach Gibsona i jego następców obsesyjnie powracają obrazy zużytej technologii, zabazgranej i owiniętej taśma izolacyjną, oplątanej kablami i schowanej w styropianowe pudła, podrobionej i pokrytej tanią imitacją chromu. Wizualny kanon nurtu wyznaczył Łowca Androidów, kodując wizję rozświetlonych neonami ale i ponurych metropolii. Retro-nowoczesna topografia cyberpunkowego designu jest naprawdę oszałamiająco szczegółowa i inspirująca.

Niewiele podobnych plenerów można znaleźć u nas ale plan zdjęciowy w Azji musi aż kipieć od wspomnianej formy. To też zdaje się przewidział „Neuromancer”, biorąc pod uwagę jak szybko zużywa się technologia i to że możną ją spotkać zarówno w korporacyjnych siedzibach jak i w dzielnicach biedy Szanghaju i Meksyku, że można ją wydrukować lub ściągnąć jej podróbkę z Chin. Kilka cytatów :

„Sypiał teraz w najtańszych skrzyniach, blisko portu, pod kwarcowo-halogenowymi reflektorami. Przez całą noc zalewały blaskiem doki, jak sceny gigantycznych teatrów. Lśnienie telewizyjnego nieba zaćmiewało światła Tokio, nawet ogromne holograficzne logo Fuji Electric Company. Zatoka Tokijska była czarnym obszarem, gdzie mewy krążyły nad dryfującymi ławicami białego styropianu. Za portem leżało miasto ; kopuły fabryk ginęły w cieniu ogromnych sześciennych budynków korporacji. Miasto i port rozdzielała ziemia niczyja, sieć starych uliczek bez oficjalnej nazwy. Za dnia bary przy Ninsei były zamknięte i bezbarwne, neony wygaszone, hologramy martwe, czekające pod zatrutym, srebrzystym niebem.” – „Neuromancer” William Gibson

„W górze pośród malowniczych slumsów Fairview na sznurze zamarzło czyjeś ubranie. Płachty pościeli odbijają się na tle ogólnego brudu, plątaniny talerzy satelitarnych  i paneli słonecznych. Mnóstwo chromu złażącego z plastyku, zamazane hologramy, od których bolała głowa, gdy próbowało się je odczytać.” – „Zimowy Targ” William Gibson.

„Hotel New Rose to rusztowanie skrzyń na zaśmieconych obrzeżach Narita International. Skrzynie leżą na ramie budowlanego rusztowania, kratownicy stalowych rur pokrytych jaskrawą emalią. Każda kapsuła ma telewizor wmontowany gładko w sufit…pognieciony plik nowych jenów, wystrzępiony i opleciony gumką notesik z adresami, chip banku Mitsubishi, japoński paszport ze złotą chryzantemą…” Hotel New Rose, William Gibson

„Dom stanowi hymn pochwalny dla interfejsu. Jest to geome-tryczna osobliwa budowla z kryształu i kosztownego stopu spoza planety, sugerująca połączenie ludzkiego umysłu z cyfrową rze-czywistością. Poszczerbione anteny przeszukują niebo, przejrzy-ste plastikowe rury, elementy jakiegoś systemu klimatyzacyjne-go, wiją się wokół domu, układając się w skomplikowany wzór, przypominający układ krwionośny. Krążą nimi płyny o jaskra-wych kolorach i tajemniczych właściwościach, strumienie cieczy poprzedzielane są pęcherzami gazu przypominającymi elektrony pędzące przez materię. Prowadzący do domu pasaż wyłożony jest milimetrowej grubości płytkami z materii meteorytowej, zabez-pieczonymi z wierzchu twardym, przejrzystym plastikiem pocho-dzącym z planet gazowych, lśniące żyłki niklu i magnezu odcina-ją się od matowego, szarego, nieutlenionego żelaza, nakrapianego plamkami chromu i krzemu. Inne meteoryty, zalane szkłem, stoją na podjeździe na metalowych postumentach. Drzwi są wpuszczo-ne w ścianę, kolejna polerowana płyta ze stopu. Otwierają się jak wszystko,bezszelestnie. Ciemny kamień ścian, cięty laserem, obramowują metalowe belki, przypomina to połączenie drewna i gipsu w dawnych konstrukcjach budowlanych. Wiszące na ścianach ciekłokrystaliczne obrazy zmieniają się bezustannie.” – „Okablowani” Walter John Williams

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s